5 powodów, by wybrać wesele w naturze, nie w sali

← Wróć do Porad

5 powodów, by wybrać wesele w naturze, nie w sali

Są pary, które chcą sali z lustrzaną kulą, i są takie, które chcą, żeby dzień pachniał trawą. W Szumilesie, w Bydgoszczy, natura nie jest tłem z fototapety — jest miejscem, w którym goście naprawdę spędzają wesele.

Ceremonia ślubna pod dębem: aleja z płatkami, białe krzesła i para między drzewami
Ceremonia ślubna pod dębem: aleja z płatkami, białe krzesła i para między drzewami

Są pary, które chcą sali z lustrzaną kulą, identycznym żyrandolem i parkietem, jaki widziały na trzech innych weselach w tym miesiącu. I są pary, które chcą, żeby dzień pachniał trawą. Jeśli należycie do tych drugich, Szumilas w Bydgoszczy nie jest kompromisem wobec hotelu — jest wyborem innego rodzaju dnia. Pięć powodów, dla których to miejsce trzyma się razem, wynika z siebie nawzajem: z lasu, z zaplecza, z przysięgi na miejscu, z wieczoru, który nie udaje sali, i z kuchni, która gotuje tu.

Drewniany drogowskaz przy namiocie tipi: Żyli długo i szczęśliwie zaczyna się tutaj
Wejście od trawy, drogowskaz z desek, namiot i polana w tle. Gość nie przechodzi przez lobby hotelu — wchodzi od razu w dzień wesela.

Natura jest dekoracją, nie tłem z fototapety

W typowej sali weselnej klimat kupuje się metrami girlandy: lustrzana kula, ten sam odcień złota, ścianka do zdjęć, która za tydzień stanie u kogoś innego. W Szumilesie dekoracją jest to, czego nie da się zwinąć do busy. Światło sączy się przez korony dębu, po południu pachnie mokrą trawą, a ciszę przerywa kos, nie playlista z głośnika w holu.

Wesele dzieje się w plenerze, nie w lokalu, który ma ogród na zdjęciach. Stoły stoją pod płótnem namiotu, ale za progiem jest polana. Gość wychodzi z kieliszkiem i jest wśród drzew, nie na parkingu. To wybór dla par, które chcą dnia, jakiego nie da się skopiować z katalogu sal.

Wnętrze namiotu tipi z girlandami zieleni, drewnianymi stołami i światłem dziennym
Stoły, zieleń i światło wpadające bokiem. Żyrandol nie musi udawać lasu, kiedy las jest za płótnem.

Park krajobrazowy — i prysznic na miejscu

Szumilas leży w Bydgoszczy, w Nadwiślańskim Parku Krajobrazowym, wśród drzew, wody i polany. To nie pole pod festiwal, na które dowieziecie toalety i agregat. Infrastruktura jest wkomponowana w naturę: miejsca noclegowe, zaplecze sanitarne, pokoje z prysznicami. Goście mogą naprawdę odpocząć, a nie tylko przetrwać wesele i szukać hotelu o drugiej w nocy.

Dzieci kładziecie spać tuż przy budynku, nie w aucie między tortem a polonezem. Jest sala zabaw, a jeśli zgłosicie taką potrzebę — przestrzeń, w której maluchy wyciszą się od parkietu. Natura nie oznacza rezygnacji z komfortu. Oznacza, że komfort nie udaje, iż jest w śródmieściu.

Leżaki na trawie przed namiotem tipi, w tle budynek z noclegami
Leżaki, namiot i budynek z pokojami za plecami. Od polany do prysznica jest kilka kroków, nie taksówka.
Strefa chill z tkaninami i fotelami na trawie obok budynku
Cień, tkanina i trawa: miejsce, w którym dorośli i dzieci mogą odsapnąć od parkietu, nie odchodząc od wesela.

Przysięga tu, nie trzy wioski dalej

Ceremonia odbywa się przy obiekcie. Nie pakujecie gości w autobus na ślub do pałacu, żeby potem wracać na salę. Przygotowania, przysięga, wesele i nocleg mieszczą się w jednym dniu i w jednym miejscu, w Szumilesie.

Pary wybierają najczęściej jedno z trzech naturalnych teł. Przy stawie ramę biorą woda i sitowie: światło odbija się od tafli, wiatr idzie bokiem, a konstrukcja ma nie zasłaniać tego, po co tu przyszliście. Pod dębem zostaje cień w południe i korona na zdjęciach; aleja, płatki i krzesła w trawie sprawiają, że goście pamiętają przysięgę pod konarami, nie pod karniszem. Na polanie jest więcej nieba i więcej powietrza między gośćmi, a las stoi w tle jak ściana, której nikt nie musiał malować.

Urzędnik USC przyjeżdża na miejsce. To, co dzieje się pod drzewem, jest przysięgą, którą ludzie mają w telefonach. O planie na deszcz, dodatkowym namiocie i świetle przed zachodem piszemy w tekście Ślub i ceremonia w plenerze.

Ceremonia na polanie: heksagon, rząd krzeseł i ściana lasu
Na polanie las robi za ścianę. Krzesła i heksagon wystarczą, bo tło jest już gotowe.
Para młoda wychodzi spod dębu po ceremonii, płatki w powietrzu
Wyjście spod drzewa. Tego kadru nie zrobi się w korytarzu urzędu.

Miejsce, które żyje — i czworonogi, jeśli tak chcecie

Natura jest tu gościem honorowym, nie ozdobą z wazy. Światło zmienia się co godzinę, wiatr przeczesuje liście, kiedy ktoś mówi toast, a niebo odbija się w wodzie. Wieczorem leżaki i lampiony biorą na siebie to, co w sali robi oświetlenie sceniczne. Zabawa ma inny rytm: mniej sztuczna, bardziej zapamiętywana, bo miejsce nie jest wyłączone z pory dnia.

Dlatego atmosfera nie powtarza się jeden do jednego. Ten sam namiot o siedemnastej i o dwudziestej trzeciej to dwa różne wnętrza. Zimą widać oddech; latem trawa trzyma ciepło do nocy.

Jeśli tego dnia ma być z Wami pies, czworonogi są mile widziane. Las i polana są dla niego naturalnym tłem, nie hotelowym dywanem, na którym „się nie powinno”. Ustalamy wodę, cień i to, kto zostaje z nim przy ceremonii. Reszta należy do Was.

Pies na smyczy między gośćmi wesela w plenerze, trawa i liście
Pies może być częścią dnia, jeśli tak chcecie — nie wyjątkiem „na własne ryzyko w holu”.
Leżaki i dywany przed namiotem tipi po zmroku, ciepłe światło z wnętrza
Wieczorem namiot świeci od środka, a niebo zostaje ciemne. To też jest wesele, nie tylko parkiet.

Kuchnia na świeżo, nie z termoportu

Mamy w pełni wyposażony aneks kuchenny. Potrawy przygotowuje się na miejscu, na świeżo: jedzenie nie jedzie godziny w skrzynce i nie jest podgrzewane do temperatury, w której „jakoś zjesz”. Różnica jest konkretna. Para czuje zapach z kuchni, nie z korytarza; zupa jest gorąca, kiedy ma być gorąca; menu da się jeszcze dopowiedzieć, bo kuchnia jest tu, nie w innym powiecie.

To nie pochwała fine dining. To dbanie o jakość tego, co ląduje na stole między pierwszym a ostatnim tańcem. Nakrycie może być proste. Smak nie musi.

Nakrycie weselnego stołu: kwiaty, talerz, winietka — kuchnia pracuje na miejscu
Stół czeka na danie, które wyjdzie z aneksu za ścianą, nie z busa.

Dla kogo to jest

Dla par, które nie chcą sali „jak u kuzynki”, tylko dnia wśród drzew, z przysięgą na miejscu, z łóżkiem dla gości i z kuchnią, która gotuje tu. Dla tych, którzy przyjadą z dziećmi albo z psem. Dla tych, którzy wolą śpiew ptaków przed ceremonią niż buczenie klimatyzacji. Jeśli bliżej Wam do jasnej sali i tarasu niż do namiotu tipi, drugim naszym miejscem jest restauracja Dobre z Lasu.

Jeśli to brzmi jak Wasz dzień — napiszcie. Pokażemy polanę, drzewo i staw, zanim zdecydujecie. Realizacje są w Galerii.

Najczęstsze pytania

Czym wesele w naturze różni się od sali weselnej?

W sali hotelowej dekoracja buduje klimat od zera. Tu tłem są drzewa, woda i polana — światło przez korony, zapach trawy, śpiew ptaków. Infrastruktura (namiot, noclegi, kuchnia, toalety) jest wkomponowana w miejsce, nie udaje parku.

Czy ceremonia ślubna odbywa się na miejscu?

Tak. Do naszego miejsca dojeżdża urzędnik USC. Akt cywilny i przysięgę robicie przy obiekcie: przy stawie, pod drzewem albo na polanie. Przygotowania, wesele i nocleg są tuż obok.

Czy na weselu w plenerze jest komfort jak w hotelu?

Natura nie oznacza rezygnacji z zaplecza. Są miejsca noclegowe, sanitariaty, pokoje z prysznicami. Dzieci można położyć spać przy budynku. Na zgłoszenie jest sala zabaw i cichsza przestrzeń, żeby maluchy odpoczęły od parkietu.

Czy na wesele można przyjechać z psem?

Tak. Czworonogi są mile widziane, jeśli para tego chce. Las i polana są dla psa naturalnym tłem — ustalamy tylko wodę, cień i to, kto pilnuje przy ceremonii.

Skąd pochodzi jedzenie na weselu?

Z aneksu kuchennego na miejscu. Potrawy przygotowuje się tu, na świeżo — nie przyjeżdżają podgrzane w termoportach. Smak, temperatura i zapach zostają takie, jakie wychodzą z garnka, nie z drogi.

Chcecie ułożyć taki dzień u nas? Opowiedzcie o terminie — dopasujemy miejsce i rytm wesela albo imprezy.

Porozmawiajmy o Waszym terminie
Zadzwoń Rezerwuj Dojazd